Fabryka agentów działa u dostawcy. Czyja jest wiedza, którą w niej zostawiacie?

Młody administrator IT odkłada dysk z kopią do dębowej szafy, a kolega z otwartym laptopem stoi obok niskiej szafy sieciowej z jedną zieloną diodą.

Najcenniejszą częścią fabryki agentów nie jest model, tylko to, czego fabryka nauczy się o Waszej firmie. Instrukcje, które Wasi ludzie poprawiali przez miesiące. Historia każdego przebiegu. Oceny tego, co zadziałało, a co nie. Jeśli to wszystko leży u dostawcy, w jego formacie i na jego warunkach, nie macie fabryki. Wynajmujecie ją razem z własnym know-how.

Dlatego pytanie „który model jest najlepszy” jest dziś mniej ważne niż pytanie „co zostanie u nas, kiedy zmienimy dostawcę”.

Skąd się bierze ten problem

Dopóki agenci działają na laptopach pojedynczych osób, sprawa wygląda niewinnie. W praktyce wygląda tak.

— Jakich agentów używamy? — pyta prezes. — Standardowych — odpowiada osoba od IT.

Standardowych jest siedem. Każdy ma inny dostęp do poczty i dysku, każdy założony na inne prywatne konto. Instrukcje nie są nigdzie spisane. Rozmowy z agentami, czyli najdokładniejszy zapis tego, jak naprawdę pracuje zespół, znikają po zamknięciu okna.

Fabryka, o której pisaliśmy w tekście fabryki agentów przyjdą do księgowości, porządkuje ten chaos. Zbiera pracę agentów w jedną pętlę, z jednym zestawem uprawnień i z pamięcią. I właśnie dlatego to, gdzie ta pętla działa i do kogo należy, staje się decyzją zarządu, a nie wyborem narzędzia przez zespół.

Co właściwie posiadacie

Fabryka agentów to nie jeden program. To kilka warstw i każda może należeć do Was albo do dostawcy.

WarstwaCo to jestCo tracicie, jeśli należy do dostawcyMinimum u Was
Definicja fabrykietapy, agenci, wyzwalacze, reguły przejścianie odtworzycie pętli gdzie indziej ani nie cofniecie złej zmianydefinicja zapisana jako pliki w Waszym repozytorium, z historią wersji
Instrukcje agentówjak agent ma dopasowywać faktury, opisywać zmiany, sprawdzać wynik w Waszej firmiemiesiące poprawek zespołupliki czytelne bez narzędzia dostawcy
Tożsamość i uprawnieniana czyim koncie agent działa i do czego sięgakontrolę nad tym, kto widzi Wasze danekonta agentów w Waszym katalogu
Pamięć i historia przebiegówpolecenia, decyzje, wyniki każdego zadanianajdokładniejszą dokumentację procesów, jaką firma miałaprzechowywanie na Waszym koncie w chmurze albo na Waszym sprzęcie, z kopią
Ocenyzestaw zadań testowych i wynikimożliwość porównania dostawców na własnej pracywłasne zadania testowe i ich wyniki
Modelktóry model wykonuje pracęswobodę zmiany, gdy zmieni się cena albo jakośćwymiana modelu bez przepisywania instrukcji
Moc obliczeniowagdzie fizycznie wykonuje się pracakontrolę nad tym, dokąd trafiają daneświadomy wybór i zapis tego wyboru

Model jest w tej tabeli przedostatni. Modele tanieją i zmieniają się co kilka miesięcy. Instrukcje, pamięć i oceny zyskują na wartości z każdym tygodniem pracy. Gdybyście mogli zabrać jedną warstwę, zabierzcie pamięć i instrukcje.

Gdzie wpina się w to SovereOS

Nie budujemy agentów i nie sprzedajemy fabryki. Zajmujemy się podłożem, na którym ona stoi, i to podłoże decyduje o trzech warstwach z tabeli.

Tożsamość. Konta agentów zakładane w katalogu, który należy do firmy, z właścicielem i datą przeglądu. Odejście pracownika odbiera dostęp także jego agentom.

Miejsce na pamięć i historię. Wspólne zasoby firmy w otwartych formatach, objęte tą samą kopią i tym samym próbnym odtwarzaniem co reszta danych. Pamięć agenta, której nie da się odtworzyć, ma tę samą wartość co kopia, której nikt nie odtworzył.

Wyjście w umowie. Pytanie o to, co zawiera eksport, zadane na piśmie, zanim cokolwiek się zacznie. Także wobec nas.

Reszta, czyli wybór narzędzia do samej pętli i modeli, zostaje Waszą decyzją. Chodzi o to, żeby była odwracalna.

Trzy drogi i ich cena

Gotowa fabryka jako usługa. Kupujecie „wirtualnego pracownika”, który wykonuje pracę. Start jest najszybszy. Ceną jest to, że definicja pracy, pamięć i oceny leżą u dostawcy, a dostosowanie kończy się tam, gdzie kończą się ustawienia w panelu.

Własna fabryka od zera. Ktoś w firmie skleja skrypty, harmonogramy i wywołania modeli. Pierwszy agent działa po tygodniu. Po pół roku ta osoba utrzymuje instalację zamiast robić swoją pracę, a jej urlop jest ryzykiem dla całej pętli.

Otwarta infrastruktura na Waszym podłożu. Warstwa sterowania pochodzi od dostawcy albo z projektu open source, a definicja, instrukcje, pamięć i dane zostają w Waszym repozytorium i na Waszym koncie. Można używać różnych modeli, w tym otwartych, i porównywać je na własnych zadaniach. Ceną jest potrzeba kogoś, kto tę infrastrukturę rozumie i za nią odpowiada.

Każda droga ma cenę. Żadna nie jest darmowa.

Gdzie suwerenność staje się kosztownym hobby

Suwerenność można przedobrzyć. Pisaliśmy o tym w tekście kiedy suwerenność nie jest warta swojej ceny i przy agentach zasada jest ta sama.

Czterdziestoosobowa firma nie potrzebuje własnego serwera z kartami graficznymi, żeby mieć suwerenną fabrykę. Sprzęt kupiony „żeby dane nie wyjeżdżały”, którego nikt nie umie utrzymać, kończy się tym, że agenci znowu działają na laptopach, tylko drożej. Dla większości firm wystarczy, że definicje, instrukcje i pamięć są u nich, umowa z dostawcą modelu wyklucza trenowanie na ich danych i przechowywanie zapytań, a przełączenie na inny model to kwestia dni, nie projektu.

Druga pułapka to model otwarty jako cel sam w sobie. Bywa tańszy i da się go uruchomić u siebie, ale w części zadań wypadnie słabiej. Sens ma możliwość wyboru na każdym etapie: tańszy model do sortowania, mocniejszy do opisu, a do sprawdzania ten, który najlepiej wypadł na Waszych zadaniach testowych.

Jak zmierzyć suwerenność

Suwerenności nie mierzy się deklaracją w polityce bezpieczeństwa. Mierzy się ją tym, ile kosztuje wyjście. Tym samym pytaniem, którego nikt nie potrafi wycenić przy pakiecie biurowym.

Metryka próżnościMetryka wyniku
„nasz dostawca spełnia wszystkie wymagania”ile dni roboczych zajęłoby przeniesienie fabryki do innego dostawcy modelu
liczba modeli dostępnych w panelujaka część zadań działa na modelach, które moglibyście uruchomić u siebie
„wszystko mamy w chmurze”czy odtworzycie historię przebiegów z ostatniego kwartału bez dostępu do konta dostawcy
liczba agentów w firmieile z nich ma konto w Waszym katalogu i wskazanego właściciela

Test na poniedziałek

Zapytajcie zespół, gdzie dziś leżą instrukcje, których używa z agentami, i gdzie zapisują się rozmowy. Potem zadajcie drugie pytanie: gdybyśmy jutro musieli zmienić dostawcę, co trzeba by napisać od nowa? Jeśli odpowiedź brzmi „wszystko”, Wasza fabryka, nawet jeśli dopiero raczkuje, już należy do kogoś innego.

Wybór łatwo nazwać, trudniej podjąć. Możecie zbudować fabrykę szybko na cudzym podłożu i zaakceptować, że wiedza o tym, jak pracuje Wasza firma, zostanie u dostawcy. Albo możecie budować odrobinę wolniej i trzymać tę wiedzę u siebie. Obie decyzje mają cenę. Gorzej, jeśli żadna nie zostanie podjęta świadomie.